Co to jest? zagadka
Tym razem nasi Czytelnicy byli już bardzo blisko odgadnięcia, ale ponieważ nie padło słowo Planty, (które w Krakowie nie są dziś parkiem) jeszcze nie gratulujemy konkretnemu zwycięzcy. Ale zachwyciła nas wyobraźnia odwiedzających tę „zakładkę” portalu. Dlatego, poza tradycyjnym już pytaniem, co jest na kolejnym zdjęciu Jacka Kozioła, składamy od tego znanego fotoreportera propozycję fachowej pomocy amatorom fotografowania. Konkretnie: jeśli ktoś zrobił oryginalne zdjęcie (tematyka obojętna), które chciałby pokazać Internautom, może je przesłać na adres naszego portalu. Fotoreporter oceni, czy jest na tyle dobre, aby je upublicznić. Jeśli powie tak, będzie widniało na portalu www.trop-reportera.pl
Jeśli natomiast uzna, że autor na dryg do fotografowania, ale popełnia pewne błędy, chętnie mu je wskaże. Zapraszamy.
A oto, jakimi tropami szła myśl naszych Czytelników zastanawiających się, co jest na zdjęciu.
Georg: – Jakaś część cmentarza, prawdopodobnie rosyjskiego, albo żydowskiego.
Mariusz: –To może być widok części parku, prawdopodobnie po przejściu burzy. Po lewej widać powalone drzewa z ciętymi fragmentami. Po prawej ławka, za nią idąc w głąb zdjęcia, prawdopodobnie kosz na śmieci. Mniej więcej pośrodku kadru, na tle lekko fioletowych plam, są sylwetki ludzi.
Sławek: – Grecja po pożarze.
Sebastian: – Zapewne jeszcze parę dni przed zdjęciem płynęła tędy rzeka po ulewach, czyli jest to park po powodzi.
Marcin: – Park po jakiś derbach, obstawiam Kraków ...
Maria: – Cmentarz?
Paweł: Poirytowany wieściami o kolejnych strajkach – w moim mieście właśnie odmówili wykonywani swych obowiązków kierowcy miejskiej komunikacji – puszczam wodze fantazji i wyobrażam sobie, że jest to efekt strajku pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwa Zieleni w pewnym mieście. Ich protest przeciwko niskim zarobkom miał nietypowy przebieg: przez dwa dni strajkowicze wycinali w miejscowym parku wszystko, co było zaplanowane do wycięcia na najbliższy miesiąc. A potem, nie usuwając tego, co spadło na ziemię, poszli do domu. Przez kolejne dni Rada Miasta odebrała kilkaset telefonów od zbulwersowanych mieszkańców, którzy nie mogli przebić się przez parkowe alejki zasłane pniami, liśćmi i gałęziami… Siódmego dnia prezydent obiecał strajkującym podwyżkę.
Ali: – Myślę, że jest to fragment parku po ścięciu gałęzi drzew, stąd ten szaro-beżowy dywan przykrywający roślinność. A ławeczce jest tam po prostu dobrze, obserwuje upływ czasu i rozbuchaną przyrodę.
Marta: – Park miejski po przejściu wichury, ulewy, tyle ich się zdarzyło ostatnimi czasy, nie tylko za granicą - całkiem możliwe, że zdjęcie zostało zrobione w Polsce. Na pierwszy rzut oka mógłby to być romantycznie zapuszczony ogród z ławeczką (i śmietnikiem) – dopiero po powiększeniu zauważyłam szczegóły. Zdaje mi się też, że szaro-beżowy dywan z komentarza Ali/Alego to przedostające się przez liście stojących drzew słoneczne światło w połączeniu z szarością chodnika. Światło jest zdecydowanie białe, jak w środku dnia.
Agata: – Jest to zdjęcie wykonane w parku, powiedziałabym że opuszczonym, ale znajduje się w nim nie tak stara ławeczka i szczątki latarni, drzewa są przystrzyżone, to znaczy mają obcięta gałęzie, w tle ładnie zadbany trawnik. Wnioskując, jest to zdjęcie wykonane w miejscu parku, w którym jeszcze nie zostało wszystko uprzątnięte, zadbane.
Anna: –Fotomontaż. Dzieło kogoś, kto uwielbia wycieczki na łono natury, ale na co dzień nie ma na takie przyjemności czasu. Ustawił więc w salonie parkową ławkę i zielony metalowy kosz, a ściany, sufit i podłogi okleił fototapetą. Od tamtej pory wchodzi do salonu jak do dzikiego ogrodu.
Wyjaśnienie autora zdjęcia fotoreportera Gazety Krakowskiej Jacka Kozioła.
To krakowskie Planty. Wizytówka starego grodu. Zwykle są bardzo uporządkowane, z główną szeroką aleją.
24 sierpnia tego roku, przez nasze miasto przeszła gwałtowna burza. Wiało, grzmiało i lało. Mieszkańcy pochowali się domach, a gdy następnego dnia wyszli na swoje Planty (tu w okolicach Teatru Słowackiego), zobaczyli obraz jak z buszu. Zniknęły szerokie asfaltowe alejki, przepadły ścieżki rowerowe.
Turyści zamiast zwiedzać Wawel, fotografowali dzieło zniszczenia natury.

|